Nie urodził się w naszym mieście, a we Lwowie. W Gliwicach dorastał i zaliczał pierwsze błędy młodości. Dziś, kilka minut po godz. 6.00, w wieku 78 lat odszedł Wojciech Pszoniak.
Jeszcze niedawno, zaledwie 8 lat temu, podczas benefisu zorganizowanego w Gliwicach, mówił:
- Po tylu latach nie mam żadnego poczucia zużycia materiału, nie czekam emerytury. Niby już ją mam, ale nie wiem, na czym ona u mnie polega, bo gram, kręcę, piszę doktorat i uczę studentów na akademii teatralnej.
Dorobek artystyczny Wojciecha Pszoniaka jest rzeczywiście imponujący. Zaczęło się od pamiętnej roli w „Ziemi obiecanej” Wajdy, a skończyło na ponad 100 wspaniałych aktorskich kreacjach. Nie tylko polskich. Pszoniak związał się również z Francją i grał w tamtejszych produkcjach. Można go było podziwiać również na londyńskich scenach.
Wspomnienia z Gliwic, również te bolesne (śmierć ojca i próba samobójcza w wyniku nieszczęśliwej miłości), były tematem wielu wywiadów. W jednym z nich powiedział:
Moje życie byłoby niewątpliwie zupełnie inne bez Gliwic. W Gliwicach spotkałem takiego wyjątkowego człowieka jak Tadeusz Różewicz. To spotkanie mnie zmieniło.
Opowieść o Gliwicach Wojciecha Pszoniaka jest tematem filmu "Z Gliwic do Paryża", autorstwa Krzysztofa Korwina-Piotrowskiego.
Komentarze
Zostaw komentarz